To moje ulubione narzędzie do pracy z celami — zarówno samodzielnie jak i w zespole.
Dodam, że bardziej precyzyjnym byłoby sformułowanie: „pytanie, które sprawdza jakie prawdopodobieństwo osiągnięcia pożądanego celu nieświadomie nadajemy" — ale to nie wygląda tak dobrze w nagłówku:)
Tym pytaniem jest:
W skali od 1 do 10, jak bardzo byłbym zdziwiony (lub byłabym zdziwiona), gdyby to się nie wydarzyło?
Pomyśl o celu i postaraj się szczerze poczuć jaka jest odpowiedź — pytanie ma na celu „wypompować" intuicję (a nie analizę) na temat tego, o co zadajemy sobie pytanie.
Jeśli odpowiedź zbliża się do 1 — czyli w ogóle nie byłbym zdziwiony — może sugerować, że mamy dobrze przygotowany plan, odpowiednie nawyki, odpowiednie kompetencje, momentum jest po naszej stronie itd. Ale z drugiej strony może też oznaczać, że wyznaczony cel jest zbyt mało ambitny.
Jeśli odpowiedź zbliża się do 10, oznacza to, że oceniamy, że jest wysokie ryzyko nieosiągnięcia, czujemy się niepewnie, być może czujemy że jest zbyt dużo niewiadomych lub zagrożeń — a być może, że mamy nieadekwatnie zaniżone poczucie własnej sprawczości.
To nie jest tak, że niskie liczby są dobre a wysokie złe. Możemy mieć cel, który jeśli się uda to nas bardzo zdziwi, ale wybieramy go świadomie — bo jest moonshotem: czymś o małym prawdopodobieństwie, ale ogromnej potencjalnej wygranej.
Chodzi o to, żeby dowiedzieć się: co ja tak naprawdę myślę na temat tego celu?
Lubię to pytanie, bo:
- Skłania do myślenia przez pryzmat prawdopodobieństwa — czyli właściwego sposobu myślenia o złożonej i chaotycznej rzeczywistości
- Odsłania ukryte przekonania
- Pokazuje połączenie między celem a planem — im lepszy plan, tym większa pewność